Przekaż 1% z podatku na nasze zwierzęta!

Program do rozliczania PIT 2015 online - e-pity 2015

Fundacja Opieki nad Zwierzętami Canis od 26 listopada 2012 jest Organizacją Pożytku Publicznego.

Przeznacz 1% podatku za rok 2016 na rzecz naszych zwierząt.

0 1 miniDiego ur. 01. 2013 r.

Wieści o Diego z 5-10-2015 r.

Bardzo dzielny malec, że przetrwał na bazarze. Życie jego nie było zapewne usłane różami ale bardzo dużymi kolcami. Z pewnością nie raz "zarobił" kopniaka czy inną tego typu "pieszczotę". Póki co, spacery nie są łatwe ale mamy postępy, dzisiaj w nocy nie załatwił się w mieszkaniu czekał. Sukces był już wczoraj kiedy to zrobił siku, dzisiaj natomiast była również kupa i siku. Opisuję dokładnie i nazywam dosłownie po "imieniu", ponieważ są to prawdziwe sukcesy dla tak przerażonego piesia. Najbardziej boi się oczywiście człowieka, kiedy go dotykam drży i zamiera w bezruchu spodziewając się prawdopodobnie bólu. Kiedy idziemy na spacerze od czasu do czasu krzyczy przeraźliwie z nieznanego mi powodu (być może ustawienie nogi przy chodzeniu, dotknięcie smyczą - to mi się nasuwa z obserwacji), kładzie się do góry brzuszkiem a przerażenie i mowa ciała Diego, bezdyskusyjnie mówi, że właśnie w tym momencie spotyka go coś niewyobrażalnie strasznego, tak jakby była to ostania chwila jego życia. Patrząc na biedactwo serce pęka z żalu a smutek ogromny pozostaje na długo. Po dłuższej chwili, delikatnie głaskany w towarzystwie Sary i Markiza zaczyna wracać do rzeczywistości.

Mamy jednak również dobre wieści, oprócz siku i kupy, Diego ma apetyt, je wszystko oprócz suchej karmy, pewnie dlatego, że takie miał menu na bazarze. Podobno bardzo lubi chińszczyznę, której u mnie z pewnością nie dostanie. Lubi mleko, chętnie wypił dzisiaj jogurt. Sam wychodzi z mieszkania naśladując pieski, nie trzeba już malucha przeciągać do pokonania przeszkody, dzisiaj sam bez pomocy pokonał osiem schodków prowadzących do windy, której również boi się już ciut mniej. Nie jest już przerażony zakładaniem szelek i zapinaniem smyczy, oczywiście kuli się ale nie umiera za strachu. Na fotelu cudnie bryka kokosząc się radośnie, jak tylko uda mi się nakręcić filmik to z ogromną radością państwu pokażę. Kotów na początku się lękał, teraz nie zwraca już uwagi. Kiedy jeden z kotków ociera mu się o pyszczek ten odwraca głowę, natomiast powarkuje, kiedy któryś z nich chce mu sprawdzić co jest w misce kiedy on je.

Wiele miesięcy swojego pieskowego życia spędził na jednym z warszawskich bazarów. Mieszkał pod kontenerem, pod którym wykopał sobie norę aby przetrwać w tych nie szczególnych warunkach. Był pieskiem niedotykalskim dla obcych osób, podobno były osoby, które pracowały na tymże bazarze, które pieska mogły pogłaskać ale nie były absolutnie zainteresowane aby wziąć go do domu. Różne krążyły pogłoski np., że jedna z tych osób przyniosła psiaka na bazar i pozostawiła. Karmiony był przez wszystkich tak, że głodu nie zaznał. Aż dziw bierze, że nie wpadł nigdy pod samochód, nie raz były sytuacje kiedy przed nimi uciekał kiedy hamowały z piskiem opon. W styczniu tego roku (2015 r.) "dowieziona" została pieskowi sunia, bardzo lękliwa i zagubiona w nowej absolutnie strasznej dla niej sytuacji. Bardzo przylgnęła do koczującego tam już "tubylca" i nie spuszczała go nawet na chwilę z oczu, naśladowała go we wszystkim również z brakiem zaufania do ludzi co było jak najbardziej zasadne. Kilka tygodni temu wolontariusze chcieli zabrać psiaki i prosili o pomoc w ich złapaniu ale bazarowicze nie chcieli ich oddać twierdząc, że mają na tym bazarze "Eden". Byli bardzo niegrzeczni, momentami wręcz wulgarni i odgrażali się nawet osobom chcącym uratować psiaki od bezdomności. W takiej sytuacji psiaki ciągle tam pomieszkiwały. Dnia 30.09.2015 r. zostały przywiezione do lecznicy weterynaryjnej, podobno bazarowicze zdecydowali się ich pozbyć z jakiegoś powodu ale już nie wnikaliśmy z jakiego. Ważne, że dostały szansę na normalne życie. Sunia znalazła dom tymczasowy a z pieskiem był problem, dzięki temu, że jest mały został wzięty do i tak nie małej gromadki zwierzaków, gdzie będzie oczekiwał na swój stały dom. Zostanie nauczony chodzenia na smyczy, wykastrowany, zaszczepiony. Kiedy został, przywieziony do lecznicy wyglądał jak kłębek nieszczęścia, bardzo brudny, pozlepiana sierść, śmierdzący nieziemsko. Zaraz został wykąpany i okazało się, że sierść jest śnieżno biała z pięknymi rudymi łatkami, waży 10 kg. Mimo ogromnego strachu był bardzo łagodny ale wzdrygiwał się przy niemalże każdym dotyku, którego pewnie za dobrze nie znał albo kojarzył mu się raczej z przykrym doświadczeniem. W domu tymczasowym nie reaguje na koty, jedynie odwraca wzrok kiedy one usilnie wpatrują się w niego. Tel. 693349978

 


Psy do adopcji